07 czerwca 2017 • 02:30

miasto w kolorze rdzy.
każdy podmuch wiatru zamienia wszystko w popiół.

jestem pewna, że kiedyś już to napisałam.
wszystko jest kopią kopii.

jest jedno wspomnienie, które pojawia się w najmniej oczekiwanych momentach.
jedziemy samochodem, wracamy z wakacji.
mój ojciec prowadzi.
patrzę za okno i widzę nadchodzącą burzę.
ogromne obłoki w kolorze stali.

tego samego wieczoru docieramy do domu.
wchodzimy do mieszkania i czuję zapach, który już na zawsze ze mną zostanie.

to wszystko nie ma absolutnie żadnego znaczenia.
jest jak fotografia, która utknęła w mojej głowie, ale uczucia, które przywołuje są jak najbardziej rzeczywiste.
czasami nawet zastanawiam się czy to naprawdę się zdarzyło.

przez większość czasu wcale o tym nie myślę.
nie zastanawiam się i nie rozdrapuję.
powtarzam sobie cały czas, że wszystko jest w porządku, że już się z tym pogodziłam, że wcale nie mam w sobie żalu.
w mojej głowie toczą się fikcyjne konwersacje w których przedstawiam sytuację z różnych punktów widzenia.
racjonalizuję bieg wydarzeń aby ucznić go bardziej normalnym.

ale są dni kiedy myślę o tym jak bardzo chujowe jest mieć tylko dwóch członków rodziny.
jak bardzo odczuwam brak całości.

jednocześnie próbuję zrozumieć jak bardzo emocjonalnie mnie to zniszczyło.
oczywiście, że poskładałam się w całość już dawno temu, ale to jak naprawianie zepsutej zabawki.
nigdy nic nie będzie takie samo.

każdego dnia przemierzam miasto w kolorze rdzy.


bla bla blahh x 1


..................

oh, silly.
..................

grafika - brian viveros